<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>Itra&#039;il</title>
	<atom:link href="http://itrail.wordpress.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://itrail.wordpress.com</link>
	<description>sesja RPG w klimacie Constantine&#039;a</description>
	<lastBuildDate>Wed, 26 Aug 2009 09:49:11 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
<cloud domain='itrail.wordpress.com' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://s2.wp.com/i/buttonw-com.png</url>
		<title>Itra&#039;il</title>
		<link>http://itrail.wordpress.com</link>
	</image>
	<atom:link rel="search" type="application/opensearchdescription+xml" href="http://itrail.wordpress.com/osd.xml" title="Itra&#039;il" />
	<atom:link rel='hub' href='http://itrail.wordpress.com/?pushpress=hub'/>
		<item>
		<title>I</title>
		<link>http://itrail.wordpress.com/2009/08/10/i/</link>
		<comments>http://itrail.wordpress.com/2009/08/10/i/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 10 Aug 2009 10:42:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>itrail</dc:creator>
				<category><![CDATA[Opowiadania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://itrail.wordpress.com/2009/08/10/i/</guid>
		<description><![CDATA[Nadesłał: Habala *** Nazywał się Rayjvn, a przynajmniej tak kazał do siebie mówić. Był mało przystojnym mężczyzną o wysokim czole i garbatym nosie; niskim, ale o szerokich barach i umięśnionych członkach. Z szpakowatymi włosami, pobrużdżonej twarzy i wiecznie zmęczonymi oczami wyglądał na pięćdziesiąt lat. W rzeczywistości miał wielokrotnie więcej, a czuł się starszy o całe [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=itrail.wordpress.com&amp;blog=8848194&amp;post=15&amp;subd=itrail&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nadesłał: <strong>Habala</strong></p>
<p style="text-align:center;">***</p>
<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-bottom:0;">Nazywał się Rayjvn, a przynajmniej tak kazał do siebie mówić. Był mało przystojnym mężczyzną o wysokim czole i garbatym nosie; niskim, ale o szerokich barach i umięśnionych członkach.</p>
<p style="margin-bottom:0;">Z szpakowatymi włosami, pobrużdżonej twarzy i wiecznie zmęczonymi oczami wyglądał na pięćdziesiąt lat. W rzeczywistości miał wielokrotnie więcej, a czuł się starszy o całe milenia.</p>
<p style="margin-bottom:0;">Przeciętny typ, niemal zawsze ubrany w wymięty prochowiec, nie rzucał się w oczy. Znali go jednak w kilku spelunach, na kilku ulicach.</p>
<p style="margin-bottom:0;">Wiecznie żywe miasto obserwowało go, chłonąc wygłodniałym spojrzeniem ulicznych latarni każdą jego porażkę i każde drobne borykanie się z życiem dzień za dniem.</p>
<p style="margin-bottom:0;">Wiedział o tym i czasami powtarzał w myślach, niczym modlitwę, prośbę o to, by sukinsyny akurat w tej chwili zajmowali się kimś innym, niż on.</p>
<p style="margin-bottom:0;">Mówiono o nim, że to ten typ człowieka, którego życie jest spieprzone przez decyzje innych, nie jego własne. Mówiono też, że człowiek taki, jak on, musi mieć przejebane choćby się nie wychylał.</p>
<p style="margin-bottom:0;">Bo ktoś musi.</p>
<p style="margin-bottom:0;">Ci, którzy mówili takie rzeczy, mylili się co do jednego szczegółu, ale mieli rację, jesli chodziło o ogólną ideę.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="center">*</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Bywał tu i tam. Pędził swój żywot, pociągając tęgo z kieliszka, paląc najgorsze dostępne papierosy i oczekując na coś. Tak samo było i tego wieczora. Siedział w barze „Huragan”, wlepiając coraz bardziej otępiały wzrok w obfity biust Heleny – dwudziestoparoletniej barmanki.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">W pomieszczeniu panował hałas, przemocą niemal wciskający się w uszy i pod czaszkę. Mieszanina techno i industrialu, wrzasków klientów i huku kufli nie dawała wytchnienia. Tak, jak i wszechobecni, tłoczący się ludzie.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Co jakiś czas Rayjvn mrużył oczy i spoglądał w kierunku drzwi. Nie przeszkadzało mu to w piciu na umór.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Hej, stary, kończysz już drugą butelkę – wyrzekła Helena, wystudiowanym gestem opierając się łokciami o kontuar – może zluzuj trochę. Tankujesz dziś, jak smok.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Przez pokrytą zmarszczkami twarz Rayjvna przemknął skurcz. Mężczyzna spojrzał barmance w oczy.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Dopóki nie wyglądam na pijanego, nie jestem pijany, dziewczynko – wychrypiał – mógłbym wypić drugie tyle i nie zmyliłbym kroków w tangu.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Jasne – powiedziała bez przekonania dziewczyna, klepiąc Rayjvna przyjacielsko po dłoni – Nigdy nie widziałam cię takiego. Coś nie tak?</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Przygotuj następną butelkę, to ci opowiem.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Helena westchnęła, sięgając po trunek. Przekonana była, iż czeka ją kolejny wieczór spędzony na wysłuchiwaniu dramatów życiowych podstarzałego kawalera.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Taki psi los barmanki. Musisz być psychologiem i mamusią, a od czasu do czasu – przyjacielem.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Widzisz, dziecinko, w dzisiejszych czasach rzadko opowiada się bajki. A szkoda. Wielka szkoda – rzekł Rayjvn, uśmiechając się wilczo. &#8211; Coś ci opowiem. W dawnych czasach był sobie król. Zamek miał niewielki, włości niezbyt rozległe.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Na domiar złego nie miał pieniędzy na rycerzy najemnych, a jego osobista gwardia była nieliczna. No i miał dziadyga córkę. Piękną, jak kwiatuszek, słodką, jak czereśnia. Wielu stawało w szranki, by zdobyć jej rękę.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Tyle tylko, że nasz król kochał córkę, jak nic innego na świecie. Była jego perełką. Jego światłem. Nie chciał jej oddawać byle komu. Chciał dla niej, jak najlepie. Durny był – wiesz, miłość rodzicielska.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Rayjvn przerwał na chwilę, by opróżnić kolejny kieliszek. Gdzieś za jego plecami zaczynała się kotłowanina ochroniarzy ze spitym biesiadnikiem. Mimo okrzyków i hałasów Helena starała się przynajmniej udawać, że interesuje ją historia podchmielonego gaduły.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-W końcu jednak znalazł się ktoś, kto postanowił wziąć dziewkę siłą, nie zważając na starego. Graf sąsiednich włości, dokładnie rzecz ujmując.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Na czele zbrojnego hufca wmaszerował na ziemie króla, zatknął sztandary pod murami zamku. Zaczął oblężenie od przedstawienia żądań.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Chciał tylko królewny. Jakby król mu ją dał, graf polazłby sobie i zapomniałby o reszcie. Żadnego rozlewu krwi, spokój i kulturka. Za cenę oczka w głowie tatusia.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Stary miał niewielu ludzi, a ci, którzy byli, trzęśli dupami na myśl o walce. A jednak chciał bronić córcię. Za cenę życia swojej załogi i swojego pewnie też&#8230;</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Wiesz, ja się wychowałam na „Królewnie Śnieżce”</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Rayjvn zapalił papierosa, zaciągnął się, po czym zakaszlał. Po chwili przedłużający się kaszel okazał się śmiechem.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Chrzanić Śnieżkę. Pytałaś, to opowiadam. Spokojnie, dziecinko, zaraz skończę. Tylko polej mi jeszcze lufę.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">No więc miał stary król dylemat. Trzeba było wyjść z zamku i bić się – tylko nie miał kto. Jego żołdacy się bali. I wiesz, co dziadyga zrobił? Każdemu polał sowicie miodu. Naprawdę sowicie. Chłopaki się ożłopali, to i od razu się mężniejsi zrobili. Nawet na rozkaz nie czekali. Wylecieli za mury i dawaj na wojska grafa.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Podpici, nie dość, że strachu nie czuli, to ból był im obcy.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Nieźle. Zbawcze działanie alkoholu. Wiesz, stary, dotąd nie uważałam cię za alkoholika, ale&#8230;</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Cicho, nie skończyłem. Oczywiście królewskich było za mało, więc po paru chwilach przegrali. Ale ginęli z imieniem królewny i króla na ustach.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Rayjvn zakaszlał raz jeszcze.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Ponoć te kilka chwil wystarczyło, żeby córeczka uciekła, chociaż ja podejrzewam, że żołdacy grafa ją dorwali i zerżnęli w tylu, ilu ich było. Bajki rzadko są przyjemne.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-No, dobra. I co? Będziesz się z kimś bił? O jakąś laskę? &#8211; spytała z niedowierzaniem Helena, nalewając kufel piwa nowoprzybyłemu klientowi – Za stary na to jesteś, Rajw.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Rayjvn. I nie chodzi o laskę. Ani o bicie się. Raczej nie, w każdym razie. &#8211; mężczyzna skrzywił się. &#8211; chodzi o to, że&#8230; Morał jest taki: jak stoisz przed potyczką, której nie masz szansy wygrać, to urżnij się w trupa, żeby przynajmniej nie widzieli strachu w twoich oczach. Bo to jest to, co ich rajcuje. Strach.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Ok, zrozumiałąm, masz już dość. Najwyraźniej już bełkoczesz. Ani mililitra więcej dzisiaj.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Niespodziewanie szybkim ruchem Rayjvn chwycił Helenę za rękę z butelką, którą zamierzała już schować.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Daj mi trzecią flaszkę, skarbie. Będzie mi dziś potrzebna. Zawsze płaciłem, dawałem napiwki&#8230; Daj mi ją – ostatni raz&#8230;</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Stary, co jest? &#8211; Helena zaniepokoiła się nutką desperacji w głosie Rayjvna – Co się dzieje?</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Nic. Ględzę. Daj mi tę flachę i zmywam się do domu.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Bez słowa, patrząc mu w oczy, podała mu butelkę i zgarnęła zapłątę. Przez dwa lata pracy w zawodzie nauczyła się wyczuwać emocje i była świadoma, że Rayjvn nie poddał się pijackim zwidom, że coś go przerażało.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Stary, jesteś pewien, że&#8230; &#8211; głos odmówił jej posłuszeństwa.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Niczego nie jestem. I chrzanić to. Żadnych dramatów, dziecinko, żadnego pieprzenia bzdur. Zrób coś dla mnie. Herberta 13 przez 9 – tam mieszkam. Jakbym jutro się nie pojawił w barze, pójdź tam&#8230; Tu masz klucze&#8230; I weź, jeśli coś stamtąd ci się przyda. A resztę rozdaj.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Na steranej twarzy Rayjvna pojawił się krzywy uśmiech.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Miła z ciebie dziewczyna. Jakbym był młodszy, to pewnie bym cię przeleciał.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Odchrząknął, nie dając Helenie czasu na odpowiedź. Ruszył ku drzwiom i już po chwili zniknął.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Barmanka natychmiast sięgnęła po telefon, wykręciła numer policji i złożyła doniesienie o planowanym morderstwie.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Potem jeszcze kilkanaście minut wpatrywała się w klucze do mieszkania Rayjvna, leżące na kontuarze.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="center">*</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Znalazłszy się na ulicy Rayjvn postawił kołnierz swego prochowca i zaklął cicho. Z nieba siąpił nieprzyjemny i nieustępliwy deszczyk. Mężczyzna pociągnął solidnie z gwinta i ruszył wzdłuż ulicy.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Szum deszczu skradał się za nim.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Samotna, zgarbiona postać w zmiętym prochowcu, na chłodnej ulicy.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Idąc, mężczyzna widział każdą pojedynczą kroplę deszczu umierającą na bruku. Widział wyżłobienia, które za wiele lat pojawią się na lśniących wilgocią krawężnikach. Czuł obce, trujące domieszki w wdychanym powietrzu. Cieszył się z pasm wiatru pieszczących jego niedogoloną twarz.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">I modlił się o słońce. Lubił słońce. Czasami jego promienie sprawiały, że nie czuł się tak samotny.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Usłyszał kroki na chwilę przed tym, jak to poczuł.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Obecność.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Powolnym, ospałym ruchem, zajmującym całe wieki, odwrócił się.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">U wlotu ulicy, wciąż jeszcze odległy, stał drobny mężczyzna. Jego długie blond-włosy, niedotykane deszczem, powiewały w dzikich spazmach wiatru wirujących dookoła niego.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Choć żaden z nich nie mógł dojrzeć twarzy drugiego, obaj przez długi czas mierzyli się wzrokiem. W końcu blondyn ruszył ku Rayjvnowi.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Już po chwili stali naprzeciw siebie, w odległości paru kroków.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Blondyn faktycznie był delikatnej konstytucji. Niewysoki, szczupły, ubrany w spodnie od garnituru i elegancki golf; twarz miał piękną, niemal dziewczęcą.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Krople deszczu – te, które mogłyby nań spaść – omijały go, tworząc wokół niego suchą kopułę.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Czego chcesz? &#8211; zachrypnięty głos Rayjvna przerwał ciszę.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Żadnego pozdrowienia, ukłonu, powitania&#8230; Brak dyscypliny daje nam sie wszystkim we znaki, nieprawdaż Malache Haszaret? &#8211; z uśmiechnietych ust młodzieńca obce słowo zabrzmiało, niczym splunięcie.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Już nikt nas tak nie nazywa. Nikogo nie unteresuje hierarchia. Od wieków.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-To chya ty byś chciał, by nikogo nie interesowała. Niemniej, jakby nie było, ty jesteś, jako i byłeś, jedynie sługą.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Nie będę opowiadał banialuków, że jestem wolny i że mi się tu podoba. Skwitowałbyś to jedynie śmiechem – Rayjvn pociągnął kolejny raz z flaszki – kim jesteś?</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Nie jestem w stanie poznać? Ja wiem dobrze, żeś Ebel.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-To nie moje imię – padła pozbawiona emocji odpowiedź – Tutaj znają mnie pod mianem Rayjvn.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Dziwne imię. Z niczym się nie wiąże&#8230;</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Tak właśnie miało być. Podoba mi się jego brzmienie i nic więcej.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Deszcz przybrał na sile, wraz z potężnym podmuchem wiatru, jaki wdarł się z wysokości między kamienice.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Nie odpowiedziałeś mi na pytanie.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Oh&#8230; Śmiertelnicy w chwilach trwogi nazywali mnie – zaczął z pozorną nonszalancją blondynm zawieszając głos w stosownym momencie – Za&#8217;afiel.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Samozwańczy bożek huraganów. Jakież dramatyczne. Mógłbyś uspokoic pogodę? Działa mi na nerwy.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Mnie się ona podoba. Jest&#8230; kojąca.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Kolejny podmuch wiatru trafił Rayjvna, niemal obalając go na ziemię. Nawet i bez pogody świat wokół mężczyzny był lekko niepewny – wypity alkohol robił swoje.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Czego tu szukasz, Zafiel?</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Wiesz już zapewne, że całe miasto należy do mnie. Biznesmani, samorząd, dealerzy, ludzi&#8230; To całkiem przyjemne, wierz mi. Do pełni szczęścia brakuje mi tych paru ulic, przy których rezydujesz, a które uważasz za swoją strefę wpływów.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Wyraz twarzy Rayjvna nie zmienił się ani odrobinę.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Przyszedłem złożyć ci ofertę. Przestań manipulować tą dzielnicą, usuń się w cień, a ja zapewnię ci spokojny żywot. Bezpieczeństwo i coś więcej.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Manipulować? Dzięki mnie oni są pozbawieni wszelkich wpływów z zewnątrz. Twoich&#8230; Czyichkolwiek. Są wolni. Na to poświęcam swoją moc.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Odchrząknął.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Byłem w dzielnicach rządzonych przez ciebie, Zafiel. Wiem, jak tam jest. Może jedno pokolenie i zaczną cię wyznawać, jak boga. Czcić huragany i wichury.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Widzisz w tym coś złego?</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Tak. On nie zesłał cię tutaj, byś sie dobrze bawił.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Drobny blondyn zaniósł się śmiechem. Kilka kropel deszczu, w idealnym wyczuciu, padło mu na policzki.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Przynajmniej zesłał mnie tu w jakimś celu. Nie przeklął mnie, tak, jak ciebie, żałosna, upadła imitacjo służebnika! Ja wykonuję Wolę Pańską. A ty odbywasz tu wieczną karę, Malache Haszaret.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Dość tego. Moja odpowiedź brzmi: nie.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Wiesz&#8230; Mógłbym zostawić te marnych pare ulic. Nie ma w nich nic ciekawego. Ale ten klub Huragan&#8230; Inspiruje mnie.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Zawsze byłeś pyszny, Zafiel Nazwa klubu i nic więcej. Tylko z tego powodu&#8230;</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Być może. A ty, Ebel, co tobą kieruje?</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Rayjvn spuścił w dół głowę. Alkohol w żyłach palił, szum w uszach narastał.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Czas się zastanowić. Co tak naprawdę tobą keiruje? &#8211; zapytał siebie w duchu. Krople deszczu roztrzaskujące się na bruku odpowiedziały za niego – Miłość. Miłość do tych ludzi – dziwek i alfonsów, ochlajusów i skłóconych małżeństw, żebraków, kłamców i złodziei. Wszystkich tych śmiertelnych, stłoczonych w malutkich mieszkankach czynszowych w najgorszej dzielnicy, przycupniętej  w cieniu wielkiej metropolii. Śmiertelników, którzy mieli nadzieję.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Wyprostował się, spojrzał na blondyna i odchrząknął.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Kaprys. &#8211; na powierzchnię ulicy poleciało jedno słowo, jak żelazna sztaba.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Kolejny podmuch wiatru wprawił szyby kamienic w drżenie.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Przynajmniej jesteś szczery – uśmiechnął się Za&#8217;afiel.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Rayjvn odetchnął głęboko, starając się uspokoić oddech. Przed oczy usilnie pchały mu się obrazy z przeżytego życia. Nie mógł sobie na to pozwolić. Musiał być gotów.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Skończyliśmy gadać? &#8211; wychrypiał. Odpowiedzią był uśmiech Za&#8217;afiela.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Pewnym ruchem mężczyzna odbił denko od butelki, pozwalając kroplom wódki zalśnić na ostrym i postrzępionym szkle. Miał może dwie sekundy.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Doskoczył do blondyna. Tulipan zagłębił się w ciele Za&#8217;afiela dokładnie w momencie, w którym przeraźliwa siła schwyciła Rayjvna  i cisnęła nim do tyłu, w pojedynczym wybuchu huraganowego wiatru.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Miast uczuć ból, usłyszał tylko huk i trask, po czym zdał sobie sprawę, niemal ze zdumieniem, że to pękały jego kości.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Na wpół siedział, wbity w ścianę jednego z budynków. Nie czuł nóg, pulsujący ból, nagle obecny, powiadomił go, że najprawdopodobniej już nigdy się nie podniesie.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Zawiódł.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Miał tylko tę szansę. O wiele potęzniejszy Za&#8217;afiel za bardzo ufał swej mocy. Rayjvn zaś, po przeżyciu tylu lat, jak człowiek, mógł walczyć tylko, jak człowiek właśnie.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Spojrzał w górę, na stojącego nad nim oponenta.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Za&#8217;afiel, z posarpanym barkiem, golfem szybko nasiąkającym krwią, patrzył nań z szyderstwem w oczach.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-Nie hesteś godzien użycia na ciebie mocy.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Wyjął ze zdrętwiałych palców Rayjvna resztkę butelki, po czym, nie obdarzając jej spojrzeniem, wbił ją mężczyźnie głęboko w gardło. Uśmiechnął się.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">-I tyle. Teraz mogę zająć się czymś naprawdę waznym.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Odwrócił się i spiesznym krokiem opuścił ulicę.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Rayjvn patrzył na ulice i budynki spłukane deszczem, wsłuchiwał się w dźwięki kropel opadających na chodnik.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Nigdy się nie modlił. Nie tak naprawdę. Gardził modlitwą i uznawał to za jedyny prawdziwy bunt w swoim życiu.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Krople spowalniały. Każdej kolejnej opadnięcie na ziemię zabierało dekady.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Upadły anioł ostatkiem sił uniósł dłoń w niemym pozdrowieniu swego ukochanego domu, nim świat zgasł na zawsze.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="center">*</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">Dwa dni później, na podłodze mieszkania Herberta 13/9, uklękła Helena, tłumiąc szloch. Lokum jej starego znajomego, Rayjvna, było prawie puste, nie licząc jednego materaca, krzesła, kilku ubrań, rozrzuconych po podłodze.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="left">I ołtarza, przypominającego cerkiewną ikonę, zapełniającego niemal cały jeden pokój, wypełniony setkami wypalonych już świec.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="right">15VIII05</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/itrail.wordpress.com/15/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/itrail.wordpress.com/15/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/itrail.wordpress.com/15/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/itrail.wordpress.com/15/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/itrail.wordpress.com/15/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/itrail.wordpress.com/15/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/itrail.wordpress.com/15/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/itrail.wordpress.com/15/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/itrail.wordpress.com/15/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/itrail.wordpress.com/15/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/itrail.wordpress.com/15/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/itrail.wordpress.com/15/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/itrail.wordpress.com/15/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/itrail.wordpress.com/15/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=itrail.wordpress.com&amp;blog=8848194&amp;post=15&amp;subd=itrail&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://itrail.wordpress.com/2009/08/10/i/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/bedf77e11132e2a97aff427f3eb8aac9?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">itrail</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>New London Daily</title>
		<link>http://itrail.wordpress.com/2009/08/05/new-london-daily/</link>
		<comments>http://itrail.wordpress.com/2009/08/05/new-london-daily/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 05 Aug 2009 09:03:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>itrail</dc:creator>
				<category><![CDATA[SESJA RPG]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://itrail.wordpress.com/2009/08/05/new-london-daily/</guid>
		<description><![CDATA[W świecie Itra&#8217;il najpoczytniejszą gazetą na londyńskich ulicach jest skrzyżowanie metra z faktem o nazwie The London Daily. Pierwsze strony zazwyczaj zawierają jakieś merytorycznie ważne tematy społeczne. Ostatnia strona, tzw. strona 28 skupia się na problemach religijności londyńczyków, poświęca się ciekawym zbrodniom kryminalnym oraz zawiera rubrykę kupię/sprzedam. Gazeta wydanie z 4 VIII 2009 &#8211; http://alphar.w.interii.pl/download.pdf [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=itrail.wordpress.com&amp;blog=8848194&amp;post=13&amp;subd=itrail&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W świecie Itra&#8217;il najpoczytniejszą gazetą na londyńskich ulicach jest skrzyżowanie metra z faktem o nazwie The London Daily.</p>
<p>Pierwsze strony zazwyczaj zawierają jakieś merytorycznie ważne tematy społeczne. Ostatnia strona, tzw. strona 28 skupia się na problemach religijności londyńczyków, poświęca się ciekawym zbrodniom kryminalnym oraz zawiera rubrykę kupię/sprzedam.</p>
<p>Gazeta wydanie z 4 VIII 2009 &#8211; <a href="http://alphar.w.interii.pl/download.pdf">http://alphar.w.interii.pl/download.pdf</a></p>
<p>Gazeta wydanie z 5VIII 2009 &#8211; <a href="http://alphar.w.interii.pl/download1.pdf">http://alphar.w.interii.pl/download1.pdf</a></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/itrail.wordpress.com/13/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/itrail.wordpress.com/13/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/itrail.wordpress.com/13/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/itrail.wordpress.com/13/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/itrail.wordpress.com/13/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/itrail.wordpress.com/13/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/itrail.wordpress.com/13/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/itrail.wordpress.com/13/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/itrail.wordpress.com/13/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/itrail.wordpress.com/13/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/itrail.wordpress.com/13/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/itrail.wordpress.com/13/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/itrail.wordpress.com/13/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/itrail.wordpress.com/13/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=itrail.wordpress.com&amp;blog=8848194&amp;post=13&amp;subd=itrail&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://itrail.wordpress.com/2009/08/05/new-london-daily/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/bedf77e11132e2a97aff427f3eb8aac9?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">itrail</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Itra&#8217;il</title>
		<link>http://itrail.wordpress.com/2009/08/03/itrail/</link>
		<comments>http://itrail.wordpress.com/2009/08/03/itrail/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 03 Aug 2009 10:29:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>itrail</dc:creator>
				<category><![CDATA[SESJA RPG]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://itrail.wordpress.com/?p=3</guid>
		<description><![CDATA[demony anioły noctem<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=itrail.wordpress.com&amp;blog=8848194&amp;post=3&amp;subd=itrail&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Itra&#8217;il to sesja RPG prowadzona przez Alfar mająca w założeniu stanowić poplątanie WoD Inferno, prywatnych przemyśleń autorki, lekko pulpowego klimatu i kilku detektywistycznych zagwozdek. O ile wyjdzie &#8211; okaże się wkrótce. Na owym blogu umieszczać będę nowinki ze świata, a także wskazówki dla moich graczy. Oni zaś mają pełen dostęp do tego bloga i mogą również umieszczać w nim artykuły oraz własne przemyślenia. Całość epizodu pierwszego inspirowana jest poniekąd &#8222;13 Aniołem&#8221; Anny Kańtoch.</p>
<p>Intro.</p>
<p><span style="font-weight:bold;">I sezon Itra&#8217;il</span><br />
<span style="font-style:italic;">&#8222;Węzły miejskie&#8221;</span></p>
<p><span style="font-weight:bold;">W rolach głównych:</span><br />
1. Robert Blake<br />
2. Scot Mccardigan<br />
3. Maria Corazon<br />
4. Vincent O&#8217;Hara</p>
<p><span style="font-weight:bold;">Itrai&#8217;il</span> według mitologii arabskiej jest to anioł stróż przywoływany w trakcie egzorcyzmów.</p>
<p>Londyn 2009 to olbrzymie miasto. Olbrzymie, wielokulturowe miasto. Spotkasz tutaj porządnych chrześcijan chodzących do kościołów, odnajdziesz potężne synagogi i meczety przepełnione ludźmi wszelkich narodowości. Ale Londyn to także miasto agnostyków i ateistów&#8230;</p>
<table border="0" cellspacing="1" cellpadding="3" width="90%" align="center">
<tbody>
<tr>
<td><span><strong>Cytat:</strong></span></td>
</tr>
<tr>
<td>Na ulice Londynu wyjechał pierwszy autobus z napisem &#8222;Boga przypuszczalnie nie ma, więc przestań się martwić i ciesz się życiem&#8221;. Docelowo po Londynie ma z takimi sloganami jeździć 200 autobusów, a w innych miastach Wielkiej Brytanii &#8211; 600. Wkrótce w londyńskim metrze pojawi się też tysiąc plakatów o podobnej treści.</p>
<p>Źródło: Gazeta Wyborcza</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p><span><span> </span></span></p>
<p>Miasto zabytków, budowli, których historia wgniata kolana w ziemię. Londyńska Tower budząca grozę, czy może raczej respekt, albo Trafalgar Square upamiętniający chwalebne zwycięstwo anglików. Te miejsca nie odnalazłyby się w żadnym innym mieście. Podobno, aby poznać Londyn trzeba się tam urodzić i nigdy zeń nie wyjeżdżać, prawda?</p>
<p>Ale Londyn to także miasto cudów. W roku 2004 odnotowano w nim największy przyrost zdarzeń nadprzyrodzonych i objawień duchowych. Od 2005 nieustannie przybywa w nim egzorcystów i ludzi do tzw. „brudnej roboty”.</p>
<p>No właśnie, wracając do Trafalgar Square&#8230; pewna moja znajoma mieszkała całkiem blisko tego placu i wiesz co? Kiedyś wracała po nocy całkiem, całkiem sama z imprezy. Napadli ją i zgwałcili tej nocy właśnie tam. Kiedy leżała dygocząc z przerażenia znalazła ją młoda dziewczyna, która ubrała ją i odprowadziła do domu. Dopiero po wielu, wielu dniach kobieta uświadomiła sobie, że kiedyś ona znalazła kobietę przy Trafalgar Square w identycznej sytuacji jak ona, ubrała ją i zaprowadziła do domu. Wówczas uzmysłowiła sobie, że trafiła na młodszą wersję jej samej.</p>
<p>Myślisz, że to jakaś kolejna, głupia legenda miejska? Być może&#8230; ale z tego co wiem „Węzłów” nie należy ignorować. Niektórzy, w szczególności starsi ludzie mówią, że najwięcej „Węzłów” jest właśnie w Londynie, który swoimi anomaliami przyciąga istoty z innych wymiarów i światów. Stają się tutaj silniejsze, potężniejsze&#8230; Jednak tylko w „Węzłach” stają się również śmiertelne&#8230;</p>
<p>No więc, przypomnij sobie, kochaniutki&#8230; dlaczego zabiłeś Boga?</p>
<p><span style="font-weight:bold;"><br />
Zaproszeni:<br />
Kaym, Ordos, Czedol, Jędrzej</span></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/itrail.wordpress.com/3/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/itrail.wordpress.com/3/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/itrail.wordpress.com/3/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/itrail.wordpress.com/3/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/itrail.wordpress.com/3/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/itrail.wordpress.com/3/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/itrail.wordpress.com/3/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/itrail.wordpress.com/3/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/itrail.wordpress.com/3/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/itrail.wordpress.com/3/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/itrail.wordpress.com/3/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/itrail.wordpress.com/3/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/itrail.wordpress.com/3/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/itrail.wordpress.com/3/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=itrail.wordpress.com&amp;blog=8848194&amp;post=3&amp;subd=itrail&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://itrail.wordpress.com/2009/08/03/itrail/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/bedf77e11132e2a97aff427f3eb8aac9?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">itrail</media:title>
		</media:content>
	</item>
	</channel>
</rss>
